Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

sobota, 29 marca 2014

Houl pod tytułem "Ubieramy mała Modelkę"

Po dość długim czasie nieobecności wśród społeczeństwa zakupowo-spacerowo-towarzyskiego wreszcie udało mi się wyjść. Po 5 minutach tego dość trudnego spaceru odechciało mi się jednak tej przyjemności. No niestety, pokonałam już znaczną część buszu, już tak daleko udało mi się zajść, a był to nie lada wyczyn, pośród przebywających w tych terenach tubylców. Każdy pewny siebie parł na przód, a wśród nich ja, odmienny gatunek, z niepełnosprawnością nożną, popierający się z obu stron specjalnymi tykami, za mną moja obstawa, mój bodyguard, czuwał nad moim bezpieczeństwem i prowadził główną adresatkę naszej zakupowej wyprawy.

Wreszcie dotarliśmy do pierwszego stoiska. Nerwy i pot ogarniały mnie z każdej strony, przytłaczały mnie wręcz. Do tego ci tubylcy, napierają z każdej strony, przecież też mam prawo tu być. Okej, jestem nie do końca sprawna i wyglądam inaczej, bo potrzebuję dla więcej miejsca wokół siebie, ale to nie znaczy, że mam zamknąć się w moich czterech ścianach. Ktoś trącił mnie w moją tykę, na szczęście na tyle lekko, że byłam w stanie to odeprzeć. Ktoś się zirytował, bo nie mógł przejść tak szybko, jakby tego chciał. Wreszcie coś przymierzamy. Mała Modelka oczywiście zachwycona przebierankami. Nie, to jeszcze nie to, szukamy dalej.

Zmęczenie ogarnia mnie coraz bardziej. Najgorsze są dla mnie komentarze typu "o cześć, kulejesz trochę" albo "może wybierzecie się z nami na przejażdżkę rowerową albo na spacer". Tak, pewnie, czemu nie, noga mi tylko spuchła i zaczyna boleć, ale co tam... Znieczulica ludzka mnie dobiła. Brak jakiejkolwiek empatii, skupianie się jedynie na własnych potrzebach, jakież to teraz powszechne...

Posunęłam się głębiej, jestem już w samym sercu tej gęstwiny zapachów, charakterów, dźwięków, kolorów... Przed nami kolejne przymierzanie. Nasza Modnisia jest już lekko znudzona. Na szczęście spodobała się sobie w nowym wydaniu. Polowanie zakupowe zostało uwieńczone sukcesem:)


Typowa kurteczka wiosenna. Na jesień też  będzie idealna, pod warunkiem, że nam Modelka zbytnio nie podrośnie. Co prawda jest troszkę jakby większa, rękawy ma podwinięte i jakby była taka potrzeba, to pod nią można założyć coś cieplejszego. Ma odpinany kapturek. Koszt tej niebieskiej przyjemności to 70 zł, no ale czego się nie robi dla modnego wyglądu, "pikowańce" to hit tego sezonu. Do kurteczki dokupiliśmy także szaliczek. Najważniejsze jest zadowolenie Modelki i zaakceptowanie przewagi niebieskiego koloru. Nasza Modnisia uwielbia kolor fioletowy, dlatego te wstawki i podszewka jest według niej fioletowa. Jak dla mnie jest bardziej różowa, bliższa fuksji, ale okej, niech będzie fioletowa, kłócić się nie zamierzam z moją Mała znawczynią mody, byleby tylko chciała ją nosić;)

Podsumowując, cieszę się, że zakupy się udały. Co prawda, już szykując się do wyjścia nie zakładałam porażki, ale nigdy do końca nic nie wiadomo. Chyba szybko nie będę mówić, że chcę na zakupy i do ludzi...