Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

środa, 26 marca 2014

Mózgowy wywiad z E.

Zaczęło się jak zwykle, od wczesnego ranka, trwa zawsze do późnej nocy i tak codziennie. W trakcie tego mojego przymusowego urlopu od świata i obowiązków, zostałam także odsunięta od kontaktów z ludźmi. Doceniłam i nadal doceniam wartość internetu. Staram się tam pokazywać swoje istnienie.
Ale do czego zmierzam,  bo odeszłam od tematu. Otóż, w ciągu całego dnia, dzień w dzień rozmawiam z E., przez komunikator  internetowy. O wszystkim i o niczym, o ciuchach, modzie, torebkach, butach, kosmetykach. Jednym słowem o sprawach kobiecych. Ostatnio nawet doszło nawet nami do bardzo ciekawej rozmowy...

Przedstawiam wywiad z E.:

JA: ufff, wreszcie zaczęłaś mądrze mówić, bo już myślałam, że masz mózg w ciąży
E.: mózg w ciąży to taka przykrywka dla kobiet, aby bez poniesionych konsekwencji mogła mówić, co tylko ślina jej przyniesie na język i robić takie rzeczy, których normalnie by nigdy nie odważyła się zrobić, np. pierdzenie w miejscach publicznych :P
E.: albo powiedzenie komuś prosto w twarz że jest deb...em, albo że śmierdzi :)
JA: ja bym podciągnęła to trochę pod takie chwilowe zaćmienia, wiesz, coś się gada, jakby w ogóle bez pojęcia
E.: oj mylisz pojęcia, to nazywa się brak mózgu, a mózg w ciąży jest zbyt powszechnie znanym zjawiskiem i trzeba się do niego odnieść z premedytacją i cwaniactwem
JA: aha, to trzeba opublikować, ku potomności
E.: ogólnie wszyscy wokół tak rzeczywiście myślą, że mózg w ciąży to chwilowa niepoczytalność, ale tak naprawdę tylko kobiety wiedzą, o co chodzi, wiedzą, że to nasza przykrywka, mężczyźni muszą żyć w przekonaniu że jest inaczej, że to nic nie jest specjalnie, że mu nie chciałyśmy tak powiedzieć, albo tak zrobić
JA: a czy mózg w ciąży to tylko przywilej kobiet w ciąży, czy można go wykorzystywać np. podczas jakiejś dysfunkcji? wiesz, choroba, niepełnosprawność...?
E.: no to już nie nazywa się "mózg w ciąży" tylko "mózg w chorobie" albo "antybiotykowy mózg"
JA: ale  ogólnie idea mózgu jest taka sama?
E.: tak, tylko trzeba używać jej ostrożnie, aby nikt się nie zorientował

E. jest, jak widać, mózgową specjalistką, kobietą sprytną jak kot, zwinną jak wiewiórka i przebiegłą jak lis. To moja siostra, która wypowiadane teorie poparła latami badań i praktyk. Nie jest samotna, jest prawdziwą kobietą.