Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

wtorek, 25 marca 2014

Odkryte i zaskakująco dobre tanie kosmetyki rossmannowskie - Alterra w roli głównej

Lubię tę  moją zwyczajną samotnię. Nie muszę nigdzie się spieszyć. Mogę pozwolić sobie na skupienie uwagi na sobie. Każda czynność staje się niemal rytuałem. Skupiam się w pełni na swojej osobie. Zaczęłam także zauważać piękne rzeczy wokół albo inaczej mówiąc, zaczęłam dostrzegać piękno w różnych rzeczach wokół mnie.




Mam zwyczajnie na to czas. Nie muszę nigdzie się spieszyć. Mogę naprawdę zwolnić. Teraz jest to nawet wskazane, abym zwracała uwagę na każdy swój krok. Musi to być powolny, dokładny i ostrożny krok.

Jak już wcześniej wspominałam, dzięki posiadaniu prawie nieograniczonej ilości czasu bez obowiązków, zaczęłam się interesować bardziej kobiecością i wszystkimi obowiązkami z nią związanymi. Szczególnie zaczęłam interesować się pielęgnacją, makijażem i ogólnie tym, co piękne.

I tak odkryłam kosmetyki marki Alterra, które skradły moje serce od pierwszego użycia. Szczególnie te, w posiadaniu których obecnie jestem.

Zacznę o tego, co kupiłam najpierw:


Od lewej: Alterra - pomarańcza i wanilia, kremowy żel pod prysznic, 250 ml; szampon do włosów z kofeiną i biotyną, 200 ml; peeling pod prysznic, papaya i kokos, 200ml.

Żel pod  prysznic, peeling i szampon.

Posmakowałam naprawdę niezłej pielęgnacji, dlatego zapragnęłam więcej Alterry. I tak pojawiły się kolejne kosmetyki:


Produkty Alterra (od lewej): mydło w kostce z olejami roślinnymi Oliwka, czysta oliwa z oliwek; mydło w kostce z olejami roślinnymi Konwalia, z kwiecistą nutą konwalii majowej; Orchidea, kapsułki przeciwzmarszczkowe; szampon dodający objętości dla włosów  delikatnym i  pozbawionych witalności, Papaja i Bambus, 200 ml.

Mydełka w kostce - oliwkowe i konwaliowe, kapsułki przeciwzmarszczkowe i kolejny szampon.

Po ostatnich ingerencjach medycznych w mój organizm i po leczeniu, moje włosy bardzo się osłabiły. Natknęłam się wówczas na youtube'owy filmik, gdzie jedna z moich ulubionych vlogerek zachwalała właśnie szampon z Alterry. Ona miała do włosów suchych. Pomyślałam, że pewno będą mieć też coś na mój problem. Zadowoliłabym się nawet jakimś do włosów cienkich, może jakimś ułatwiającym rozczesywanie. A tu proszę - szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się z kofeiną i biotyną. Ja zauważyłam jego działanie już po pierwszym użyciu. Według mnie jest bardzo wydajny. W trakcie masowania włosów tym szamponem, tworzy się gęsta i miałam wrażenie, dość tempa piana. Świetnie myje, bardzo dobrze się spłukuje, a włosy rozczesują się rewelacyjnie. Co mnie bardzo pozytywnie po nim zaskoczyło, to maksymalnie zminimalizowana ilość włosów po nim na szczotce. Mam włosy bardzo przetłuszczające się, dlatego miałam wrażenie, że po tym szamponie przetłuszczały mi się szybciej, dlatego kupiłam drugi szampon, dodający objętości dla włosów delikatnych i pozbawionych witalności z papają i bambusem. I tu także bardzo pozytywne zaskoczenie. Włosy faktycznie wyglądają na uniesione u podstawy. Po nim włosy mniej mi się przetłuszczają. A że uwielbiam ten efekt po tym szamponie z kofeiną i biotyną, to stosuję oba naprzemiennie. Jaki jest koszt tych szamponów? Nie mały, każdy kosztuje ok. 9,50 zł, do kupienia w Rossmannie, ale według mnie warto. Myję głowę codziennie i jeden wystarcza mi na ok. miesiąc. Fajne w tych szamponach jest to, że dobrze domywają pozostałości kosmetyków do stylizacji, a także sebum. Świetnie się zmywają, a włosy po użyciu są gładkie.

Zadowolona efektami, jakie dały mi szampony, postanowiłam sięgnąć po kosmetyki do mycia ciała i tak w moim koszyku znalazł się żel pod prysznic i peeling. Ogólnie te kosmetyki nie  pachną tak fajnie, jak szampony, ale i tak zachwycona jestem efektami. Myją rewelacyjnie, jeszcze lepiej się spłukują, a skóra po nich jest jakby nawilżona. Zwykle nie przepadam za wcieraniem w siebie balsamów czy jakichkolwiek masek, nie mam zwykle na to już czasu, jedynie krem do stóp wchodzi w grę, dlatego niezwykle ważne dla mnie jest to, żeby moja skóra po umyciu nie była przesuszona i ściągnięta. I taki efekt właśnie dały mi moje kosmetyki myjące, które mnie nie przesuszają i nie ma efektu swędzenia, jak po większości innych popularnych i dość reklamowanych kosmetykach zwykłam mieć. Wracając do zapachu, w żelu wyczuwa się nuty pomarańczowe, ale są one dość subtelne. Podobnie w peelingu przebija lekko kokos, ale przeważa taki, powiedziałabym, spirytusowy zapach. Nie przeszkadza mi to wogóle, szczególnie, że efekty zadowalają mnie jeszcze bardziej. Peeling ma moją ulubioną konsystencję, jest dość delikatny, ma w sobie  jakby wiórki kokosowe. Nie lubię tych wszystkich "drapuchów", szukałam czegoś, co oczyści moją skórę, zetrze naskórek, ale zrobi to w miarę delikatnie, ale efektywnie. I taki jest właśnie peeling Alterra. Co mi się tak, słowem podsumowania, najbardziej podoba w tych kosmetykach myjących? Odnoszę wrażenie, ze działają dodatkowo (i żel i peeling) jak peelingi enzymatyczne. Z uwagi na niepełnosprawność i ingerencję medyczną, moja prawa stopa była dość zaniedbana i bardzo przesuszona. Po każdym użyciu, skóra się efektywnie złuszczała. Po umyciu się żelem, zauważałam podczas wycierania się ręcznikiem, że jeszcze sporo naskórka się rolowało. Żel kosztuje 5,99 zł (w promocji 4,99 zł), a peeling 7,99 zł.

Postanowiłam zatem spróbować mydełek. I tu też się nie zawiodłam. Po użyciu tych mydełek, ma się wrażenie naprawdę dobrze domytych rąk. Mydełka pozostawiają na dłoniach subtelny zapach. Oba moje mydła pachną wspaniale. Przy konwaliowym odpływam, bo kocham konwalie, a to mydełko faktycznie pachnie konwaliami. Oliwkowe pachnie tak słodkawo, ale też bardzo przyjemnie. Muszę teraz urządzać mojej niepełnosprawnej nodze kąpiele w bardzo ciepłej wodzie z mydłem. I tu postanowiłam porównać 2 mydła - hipoalergiczne mydło naturalne z Biedronki z mydłem Alterra. Oba zabieliły wodę, ale to z Biedronki miałam wrażenie, że jakby się waży na powierzchni wody, natomiast mydełko Alterra rozpuszczało się całkowicie, woda była jednolita, jakbym moczyła nogę w mleku. Po kąpieli, podczas wycierania stopy ręcznikiem zauważyłam, że po mydełku Alterra złuszczała mi się skóra, w wyniku tarcia, czego nie zauważyłam po mydle z Biedronki. Uwielbiam ten efekt peelingu enzymatycznego po kosmetykach Alterra, jest on teraz bardzo pożądany, szczególnie na stopach. Wszystkie mydełka w kostce Alterra kosztują 1,99 zł.

Skoro produkty myjące się sprawdziły, postanowiłam przetestować kapsułki przeciwzmarszczkowe z olejem migdałowym, olejem z pestek dzikiej róży, olejem z jojoby, witaminą E i wyciągiem z orchidei. Jako produkt jest dość treściwy, ma konsystencję gęstego olejku, dość przyjemnie się nakłada i sprawia wrażenie, że jest go naprawdę sporo, pewnie ze względu na swoją formułę. Używam go dość niesystematycznie, ale to tylko dlatego, że tak już mam. Jestem właścicielką mieszanej cery z dość sporym przetłuszczaniem się w strefie T, nakładam kapsułkę na noc. Mam wrażenie, że moja cera jest wypoczęta, napięta, moje zmarszczki nosowo-policzkowe są lekko spłycone, puki co, taki efekt mnie zadowala. Czyli znów sprawdził się kolejny kosmetyk Alterra. Kapsułki to koszt 5,99 zł.

Podsumowując, kosmetyki Alterra dostępne są tylko w Rossmannie. Ich skład jest naturalny, nie zawierają syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących, nie zawierają sylikonów ani parafiny oraz innych związków olejów mineralnych, nie zawierają SLSów. Polecam z czystym sumieniem, ja jestem zachwycona tymi kosmetykami. Z całą pewnością będę sięgać po kolejne kosmetyki z tej firmy.