Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

piątek, 4 kwietnia 2014

Mini Houl na własnych nogach

Jak cudownie móc samodzielnie się poruszać, bez ciągłej niezbędnej obecności drugiej osoby. Nie to, żeby narzekała na ramię wsparcia, ale nie lubię być uzależniona. Lubię czuć obecność drugiego człowieka, nienawidzę samotności, ale dołuje mnie ciągłe proszenie i oczekiwanie na pomoc. Wolałabym już samodzielnie, bez tego ciągłego nadzoru, sama, taka już ze mnie niezależna baba.

Jeżdżę już autem. Puki co, nie są to jakieś dalekie odległości, ale cieszy mnie już sam fakt możliwości prowadzenia samochodu. Moja prawa gazowo-hamulcowa stopa jeszcze nie potrafi wykonywać samodzielnie ruchów w płaszczyźnie pionowej, ale to minimum, które osiąga wystarcza. Jeżdżę często osiągając zawrotną prędkość 40-45 km/h po mieście:) i zwykle wieczorami, kiedy jest mniejszy ruch.

Dziś postanowiłam jednak postawić sobie kolejny poziom do opanowania i wybrałam się w ogromnie długą przejażdżkę (uwaga 800 m), ale w godzinach południowych. Moim celem był sklep kosmetyczny. Wizyty w takim świecie z kosmetykami jest dla mnie niczym innym, jak odwiedzinami w raju:) Moje oczy szaleją, nie wiem, na co patrzeć i zapominam po co przyszłam. Nie potrafię się wysłowić, przepraszam panią ekspedientkę, za moje bleblanie i tłumaczę się. Zostaje mi to wybaczone, bo moja historia jest zabawna i kończymy śmiechem. No cóż. Zaczynam doceniać takie wypady na sklepy, szczególnie w moim obecnym stanie niepełnosprawności. Do tego jeszcze przesympatyczna obsługa, zapomniałam już, jaki wspaniały klimat mają małe kosmetyczne sklepy, te takie międzyblokowe.

Jestem na etapie poszukiwania dla siebie odpowiedniego podkładu, dlatego kupiłam sobie zestaw 10 pojemniczków 5 ml i chodzę i zbieram różne próbki i testuję przede wszystkim kolor, ale też czas utrzymywania się na twarzy i ogólną reakcję mojej cery na dany produkt. W moim sklepie kosmetycznym dostałam próbkę podkładu marki Diadem. Na pierwszy ogień poszedł długotrwały podkład matujący i tu z dwóch kolorów 04 i 01 mi najbardziej odpowiada 04, który jest najjaśniejszym z oferowanych odcieni. Nie jestem jakimś ekstremalnym bladziochem, ale mam jasny odcień skóry. Teraz wzięłam do przetestowania próbkę drugiego podkładu firmy Diadem długotrwały podkład kryjący z skwalanem. Tu poprosiłam o najjaśniejszy odcień 01, który jest według mnie niemal identyczny jak 04 tego matującego. Mam cerę mieszaną, ale jakby ostatnio w kierunku normalnej. Przetłuszcza mi się w strefie T, ale jakby nie jakoś nachalnie, szczególnie po mojej ostatnio wprowadzonej pielęgnacji...
Dostałam jeszcze próbkę kremu BB od Eveline do cery tłustej i mieszanej 8w1, w kolorze najjaśniejszym.

A wracając do houl'u. Zaczął mi ostatnio bardzo przeszkadzać problem zaskórników i wągrów na moim nosie. Dlatego postanowiłam jakoś temu zaradzić i wypróbować plasterki na nos.


Koszt 6,90 zł.
Oczywiście nie mogłam się oprzeć i musiałam kupić lakier do paznokci. Chciałam coś eleganckiego i matowego. Pani ekspedientka poleciła mi nowość kosmetyczną kwietniową, lakier Delia Coral Satin Candy w kolorze C02. Nie byłabym sobą, żebym od razu nie sprawdziła, jak się będzie prezentował i zakryłam moje zielone 2 pazurki. Całkiem nieźle prezentuje się z Miss Sporty quick dry w kolorze 452, tak na szybko.


Pojemność 11 ml, koszt: 7,90 zł. Dość szybko schnie, nieźle kryje,
zamalowywałam zielony lakier i jedna warstwa wystarczyła do pokrycia.

Byłam także na zakupach spożywczych, tak przy okazji, w drodze powrotnej z miejsca, gdzie musiałam być osobiście i pozałatwiać pewne sprawy. A że po drodze był Lidl, to tam postanowiłam zrobić zakupy. Moje pierwsze wejście do marketu od prawie 2 miesięcy... Miałam przy sobie mojego bodyguarda.
W Lidlu dość szybko przypomniałam sobie o tym, że mają zawsze mnóstwo ciekawych herbat. I tak wyszukałam dwie, na które wzięła mnie ochota. Szczerze, to mam już dość zwykłej herbaty i wody. A niczego innego nie pijam. Kawa raczej nigdy mi się nie znudzi.


Herbata owocowa, słodka malina, koszt 2,49 zł.
Herbata zielona z jaśminem, koszt 3,19 zł
Moją uwagę zwrócił jeszcze mix sałat w dość nietypowym wydaniu...



Podoba mi się to, że te sałaty są w doniczce, można włożyć je w osłonkę, podlewać i raczej szybko nie zwiędną. Koszt takich sałat to 3,99 zł. Podobno coś takiego można kupić w Biedronce lub można było. W każdym razie, świetny pomysł.


I tak, szczęśliwa, jak zwykle po zakupach, jakichkolwiek, a już szczególnie po tych kosmetycznych i dumna, że dałam radę sama coś załatwić, mogę dalej zmagać się z kolejnymi dniami. Tak bardzo było mi to potrzebne, żeby naładować swoje akumulatory tą pozytywną energią...