Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Palma na Niedzielę Palmową

Moją główną pasją jest rękodzieło. Przed nami Niedziela Palmowa, czyli wyzwanie - przygotować odpowiednią palmę. Rok temu zapoczątkowałam w moim domu taką tradycję, żeby palemka była ręcznie robiona. Wykonanie tej ubiegłorocznej zajęło mi tydzień. Robiłam ją wieczorami, stopniowo... W tym roku jakoś nie mogłam zebrać się wcześniej jak w sobotę, tuż przed niedzielą palmową. Ale uważam, że efekt końcowy jest nie najgorszy:)
Moją palmową robotę zaczęłam od wyczarowania malutkich różowych kwiatuszków do palmy mojej siostry. Miały przyozdobić kompozycję z bazi i borówek. Kwiatuszki były naprawę maleńkie, wykonane z krepiny, związane u podstawy drutem florystycznym.


Inspirując się nieco pomysłem mojej siostry postanowiłam także rozpocząć moją palmę od bazi. Dalej pojawiły się róże. Zachwycona efektownością maleńkich różowych kwiatuszków, zaczęłam produkcję większych, w podobnym stylu, na swoją palmę.


Początkowo całą palmę miały ozdabiać spiczaste listki, ale nie wyglądało to zbyt efektownie i dlatego postanowiłam zrobić inne liście. I tak pojedyncze rządki kwiatów rozdzielały łódeczkowate listki. Moja palma zaczęła się rozrastać, a ja jak zwykle nie wiedziałam, kiedy zakończyć. 


W tym roku miała być mniejsza niż ubiegłoroczna, taka, żeby idealnie pasowała do małych rączek mojej czterolatki. Ostatecznie była szczuplejsza i niewiele niższa. Ale za to jaka elegancka. Moja palma swój urok zawdzięcza zdecydowaniu się na kwiaty i liście w jednym stylu.





Zadowolona córcia z dumą niosła palmę do kościoła. Wszystkim się nią chwaliła, a ja nie mogłam odkleić uśmiechu z twarzy:) Radość mojej córeczki wynagrodziła mi odciski na palcach po drucie florystycznym i oparzenia po kleju na gorącą.