Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

środa, 7 maja 2014

O różach z Biedronki słów kilka

Dotychczas nie używałam róży. Wydawało mi się, że mam zbyt duże policzki, taki typ chomika. Nie mam zbytnio widocznych kości policzkowych, a tak mi się przynajmniej wydawało. W końcu zaczęłam się bardziej interesować makijażem i okazało się, że moje postrzeganie policzków było jak najbardziej mylne. Najłatwiej zatem było je konturować bronzerem, jakoś do różu nie byłam przekonana. W końcu jednak postanowiłam spróbować, szczególnie kiedy natknęłam się na wypełnioną po brzegi różami szafę Ladycode w Biedronce.

Do zakupu pierwszego wówczas dla mnie różu skusiła mnie przede wszystkim cena, ok. 6 zł. Były tylko 2 kolory i nie bardzo wiedziałam na który się zdecydować. Wcześniej przekopywałam internet w poszukiwaniu informacji, jak najlepiej dobrać kolor do siebie, szczególnie, że mam cerę naczynkową i nie chciałam różem podkreślać zaczerwienień.





Kolory wydają się być dość uniwersalne. Róż po lewej, nr 32 jest pięknym chłodnym różem, takim babypink, dość uniwersalnym. Po prawej, czyli róż o nr 31, jest już nieco ciemniejszy, bardziej ciepły, wpadający w odcienie brzoskwini, ale bez przesady.





Nie są jakoś specjalnie dobrze napigmentowane, ale według mnie daje się nimi budować stopień intensywności na policzkach. Jak dla początkującej użytkowniczki różu, produkt jest bardzo fajny, przyjazny. Nie ma ryzyka zrobienia sobie nim krzywdy. Gdy nałożyło mi się trochę za dużo, łatwo można go było rozetrzeć lub nawet zniwelować jego intensywność pędzlem, którym wcześniej się pudrowałam. Daje satynowe wykończenie. Nie jest jednak tak miękki jak róż z Bell 2 Skin Pocket, ale jest przyjemny w aplikacji.

Jego minusem jest trwałość. Mam cerę mieszaną i nawyk dotykania twarzy, co mnie gubi. Róż utrzymuje mi się bez poprawek średnio 4 godziny, czasem dłużej, ale na pewno nie cały dzień, wymaga poprawek, dwóch czasem trzech. Mimo to, jak za tę cenę i szczególnie na pierwsze przygody z różem, warto było go kupić.