Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

sobota, 17 maja 2014

Urządzenie do pielęgnacji twarzy z Biedronki - pierwsze wrażenie




Zauroczona pojawiającymi się na portalach społecznościowych zdjęciami, będąca ostatnio w stanie próżniowym, zajmująca się jedynie sobą, pokuśtykałam do Biedronki i kupiłam urządzenie, które 
obiecuje mi czystą i promienną  skórę. Zapłaciłam 19,90 zł.
Znawcą nie  jestem. Opisuję jedynie moje odczucia i wnioski.








Moje dotychczasowe dbanie o twarz polegało głównie na zmyciu makijażu mleczkiem lub płynem miceralnym, czasem mydłem lub jakimś żelem do mycia twarzy. Potem na to jakiś krem, czasem jakaś tygodniowa kuracja dobroczynnymi kapsułkami, okazjonalnie jakaś maseczka czy peeling enzymatyczny. Mam obecnie cerę mieszaną w kierunku suchej, z tendencją do pojawiania się zmian naczynkowych na policzkach, w okolicy pod oczami.

Producent opisywanego przeze mnie urządzenia prawdopodobnie wzorował się na słynnym urządzeniu do oczyszczania skóry twarzy Clarisonic, o którym gdzieś tam coś słyszałam. Specjalnie jakoś nie rozczytywałam się w jego możliwościach i dobroczynnym działaniu. Zawsze wydawało mi się, że nie powinnam mojej cery traktować zbyt mocno. Kiedyś, powiedzmy ok. 10 lat temu, posiadałam zwyczajną  szczoteczkę do mycia twarzy. Jedyne, co mi się w niej podobało, co pamiętam, to inny, wygodniejszy i bardziej efektywny sposób mycia twarzy.

Na to oryginalne urządzenie do mycia twarzy raczej bym się nie zdecydowała, przede wszystkim ze względu na cenę. Mam problem z rozszerzonymi porami, z zaskórnikami, szczególnie na nosie, czasem też pojawiają się jakieś niedoskonałości, ale nie przejmowałam się tym zbytnio. Być może wynikało to z mojej niewiedzy na temat prawidłowej pielęgnacji twarzy i, nazwijmy to, staromodnym podejściem, że, jak za wiele, to w przyszłości nie będzie ciekawie. No cóż. Z czasem zapewne mi się to zmieni, bo zaczęłam się bardziej w temat wdrażać i planuję nawet wizytę u dermatologa i u kosmetyczki, ale do wszystkiego trzeba chyba dojrzeć.

Wracając do tematu... Ogarnięta jestem teraz kosmetykami, pielęgnacją, manią testowania, zatem zauroczona zdjęciami, postanowiłam sama też sobie kupić ów cudo, szczególnie, że nie kosztowało wiele, no i jeszcze ma 4 fajowe końcówki.




Promocja w Biedronce trwa od 8 maja i kończy się 21. Ja swoje kupiłam 10 maja i to cudem jakimś, po prostu jedno się schowało między urządzeniami do paznokci. 14 maja pojechałam jeszcze po kolejne dla siostry i koleżanki i tu już było ciężko. W moim mieście jest 5 Biedronek i w czwartej w kolei były jeszcze ostatnie 3 sztuki:) Ogólnie urządzenie cieszyło się dużym zainteresowaniem.
Etui do przechowywania urządzenia, różne nasadki o różnym przeznaczeniu, to wszystko sprawia wrażenie bardzo przyjemnego gadżetu, co mnie dodatkowo skusiło do zakupu.



Przyszedł czas  na pierwsze użycie. Zwilżyłam twarz wodą, naniosłam odrobinę mojego obecnego kremowego żelu do mycia twarzy na wcześniej zwilżoną nasadkę szczotkową i przystąpiłam do mycia twarzy. Urządzenie ma 2 prędkości obrotowe, co jest przydatne ze względu na myte okolice, te bardziej wrażliwe na niższym biegu, pozostałe na wyższym. Mój pierwszy raz z urządzeniem polegał na zmyciu makijażu i na ogólnym oczyszczeniu twarzy. 

Szczoteczka sprawdziła się świetnie. Twarz była wyraźnie oczyszczona, pory lekko zmniejszone. Szaleństwa nie oczekiwałam, ale widziałam pozytywną zmianę na mojej twarzy. Nałożyłam mój żel hialorunowo-peptydowy z Biochemii Urody, a jak się wchłonął, nałożyłam krem i postanowiłam sprawdzić jeszcze tę końcówkę masującą (tę z kulkami). Na mojej twarzy pojawiało się zaczerwienienie w miejscu masażu, co mogło świadczyć o poprawie krążenia. Krem się fajnie wpracował w cerę.

Następnego dnia buzię umyłam nasadką z gąbką. Obawiam się tego, że taka szczoteczka może podrażnić moją cerę. Gąbeczka też fajnie się sprawdziła. W kolejnych dniach twarz myłam naprzemiennie, raz szczoteczka, raz gąbeczką. Nasadki lateksowej jeszcze nie używałam.

Ogólnie jestem zadowolona z zakupu. I cieszę się, że udało mi uszczęśliwić tym urządzeniem jeszcze 2 moje kobiety;) Jak za takie pieniądze, na pewno warto, chociażby do samych testów. Po tygodniowym korzystaniu mogę śmiało powiedzieć, że efekty są zadowalające. Kondycja mojej cery poprawiła się, codzienne oczyszczanie jest bardziej efektowne, co jest widoczne w postaci zmniejszonych porów, mniejszej ilości zaskórników i braku nowych niedoskonałości.

O urządzeniu na stronie Biedronki TU.

Czy w przyszłości zdecyduję się na Clarisonica? Nie wiem. Szczerze, to szkoda mi kasy. Wolałabym zainwestować w jakiś zabieg u kosmetyczki i jakieś wysoko-półkowe produkty do pielęgnacji. Ale nie powiem też kategorycznie nie. Jeśli trafiłaby mi się jakaś super oferta...kto wie:) Puki co, cieszę się tanim odpowiednikiem, na ile podobnym, nie wiem i czy w ogóle zasługującym na miano "odpowiednika".