Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

czwartek, 19 czerwca 2014

Mój pierwszy żel hialuronowy - skąd, jak i co...

Zauroczona kosmetycznym światem i świadoma, że ta miłość do kosmetyków to nie wiatr... zapragnęłam czegoś więcej, niż tylko testowania gotowych kosmetyków. Gotowych, czyli ogólnie dostępnych w drogeriach, sklepach kosmetycznych, które wystarczy otworzyć i już z nich korzystać. Miałam kiedyś pomysł, żeby wybrać studia kosmetologiczne. Skończyło się inaczej, ale ta pasja jest nadal gdzieś we mnie. A teraz, kiedy przez moje "uziemienie" zaczęłam jakby odkrywać swoją kobiecość i bardziej interesować się światem kosmetycznym, postanowiłam zainteresować się kosmetykami, które należy w pewnym stopniu wykonać samodzielnie. W pewnym stopniu, bo wystarczy jedynie wymieszać poszczególne składniki. I tak,  tą miłością od pierwszego wejrzenia okazały się kosmetyki z Biochemii Urody. O moich poczynionych tam zakupach TU. Teraz opiszę jeden z moich zakupów.


Mam cerę mieszaną, a moja pielęgnacja i kosmetyki kolorowe skupiały się jedynie na matowieniu. Nie miałam pojęcia, że przede wszystkim skóra wymaga nawilżenia. Ale nie od razu na to wpadłam. Akurat, kiedy zrobiłam "biochemiczne" zakupy moja cera była dość przesuszona. Byłam wtedy po dość długiej antybiotykoterapii, mój organizm był osłabiony, co skutkowało wypadającymi włosami i przesuszoną cerą. Niby nadal była mieszana, ale z tendencją do przesuszania, co prawdopodobnie było spotęgowane dotychczasowym matowieniem, nie tylko lekami.

Przeglądając ofertę na stronie Biochemii Urody moją uwagę przykuły żele z kwasem hialuronowym, którego głównym zadaniem jest nawilżenie. Z racji tego, że całkiem wówczas niedawno skończyłam 30 lat, chciałam także czegoś o działaniu przeciwzmarszkowym. I tu przede mną objawił się żel hialuronowo-peptydowy.


Nie będę tu przedstawiać opisywane działanie, wszystko można znaleźć na stronie Biochemii. Opiszę to, co zaobserwowałam u siebie.

Ogromną frajdę sprawiło mi właśnie samodzielne wykonanie kosmetyku. Usiadłam w kuchni przy stole, przygotowałam sobie wszystko na papierowym ręczniku i mając instrukcję pod ręką, wykonywałam dokładnie wszystko krok po kroku, zgodnie z opisem. Przyznam, że byłam lekko zestresowana, obawiałam się, że coś pominę, o czymś zapomnę, coś zrobię nie tak. Ostatecznie nie było tak źle. Gotowy produkt miał dość rzadką konsystencję, był takim mlecznym żelem. Wyszło go ok. 60 ml. Takie opakowanie wystarczyło mi na ok. 2 miesiące codziennego stosowania, raz dziennie, czasem 2 razy.

Przygotowany żel przelewałam sobie do zakupionego też na stronie pojemniczka z pompką o pojemności 15 ml typu air-less.



Takie rozwiązanie jest według mnie najlepsze. Idealne dozowanie, higieniczność, zminimalizowanie narażenia na czynniki zewnętrzne, szczelność - to są te plusy, dla których postanowiłam trzymać porcję żelu do stosowania na co dzień właśnie w takiej buteleczce. Do jednorazowego użycia wystarczyły mi zwykle 2 pompki na twarz i szyję.

Żel zaleca się nakładać na jeszcze wilgotną twarz po przetarciu jej tonikiem lub hydrolatem. Czasem myłam twarz żelem do mycia twarzy i osuszałam ją papierowym ręcznikiem, wtedy pod mój żel hialuronowy pryskałam się wodą termalną.
Co zauważyłam już po pierwszej aplikacji? Żel rozprowadza się bardzo łatwo i wchłania całkowicie bardzo szybko. Należy uważać z ilością, bo gdy się przesadzi, to żel zastygając, zaczyna się rolować. Nakładałam go na twarz, szyję i także pod oczy.

Na żel nakładałam swój krem na noc albo kapsułkę, jedną z moich ulubionych (o które kapsułki mi chodzi, można znaleźć TU). I dopadło mnie zaskoczenie, bardzo pozytywne. Moja cera wręcz chłonęła produkt, który nakładałam na żel. Miałam wówczas dość treściwy krem na noc, tłusty w swojej konsystencji. Kapsułki to mieszanka olejków, więc tym bardziej tłusty produkt. Odnosiłam wrażenie, jakby wszystko się pięknie wchłaniało do tych głębszych warstw skóry. Moja skóra wręcz wypijała to, co nałożyłam na jej zewnętrzną warstwę. Zwykle miałam cerę jakby nasmarowaną olejem, a rano ten cały tłuszcz, wręcz łój, kumulował się szczególnie w strefie T. Po żelu rano moja cera była wyraźnie odżywiona. Sprawiała wrażenie zadbanej i nawilżonej. Z czasem znacznie się wygładziła. Po ok. 2 tygodniach miałam wrażenie, że moja cera nie wytwarzała aż takiej ilości sebum, mniej się świeciła. Jakby z mieszanej zbliżała się w kierunku normalnej. Na pewno znacznie się zregenerowała po mojej wcześniejszej antybiotykoterapii. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego zmniejszenia zmarszczek. Cera na policzkach zyskała jędrność, więc bruzdy przynosowe stały się mniej widoczne. Miałam jeszcze 2 zmarszczki na czole, pionowe, jakby na przedłużeniu nosa. One nie zniknęły całkowicie, ale ładnie się złagodziły. Te pod oczami nie zniknęły, ale skóra w tej okolicy była wyraźnie nawilżona. Nie miałam wówczas dobrego kremu pod oczy, może efekt byłby lepszy.

Mimo wszystko jestem bardzo zadowolona z tego żelu i zapewne jeszcze go kupię. Tymczasem jestem zbyt ogarnięta chęcią testowania nowych kosmetyków, a nie chcę kupować kolejnych, zanim nie "zdenkuję" poprzednich.

Odlałam porcję żelu mojej siostrze, która jest posiadaczką suchej cery. Ją też bardzo pozytywnie zaskoczył ten żel, do tego stopnia, że zapragnęła kupić sobie swoje opakowanie. Ona zużywała do jednej aplikacji więcej produktu. Po kilku użyciach zauważyła u siebie znaczną poprawę stanu cery, nawilżenie, odżywienie i spłycenie zmarszczek. Siostra jest ode mnie młodsza, ma jedynie zmarszczki mimiczne pod oczami.

Podsumowując, warto kupić ten żel hialuronowo-peptydowy. Adresowany jest dla osób od 35 roku życia, a mimo to kupiłam go sobie. Dotychczas nie stosowałam żadnego kosmetyku przeciwzmarszkowego, uważałam, że mam na to jeszcze czas. Według mnie, warto wcześniej zacząć profilaktykę przeciwzmarszczkową, najlepiej jeszcze przed pojawieniem się pierwszych zmarszczek. Teraz to wiem. Dlatego kupiłam żel, do którego jestem o 5 lat za młoda, ponieważ stan mojej cery wydaje się być starszy niż wskazuje na to mój wiek. Z pewnością kupię go jeszcze i będę stosowała jedno opakowanie w całości raz na jakiś czas, z przerwą na inny słabszy żel hialuronowy. Do zakupu także zachęca cena.