Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Ziaja, Delia, Dermedic - zakupy w aptece i pierwsze wrażenia

Moja córeczka po pierwszym intensywnie słonecznym dniu dostała wysypki. Skóra na szyi, brzuszku, ramionkach, udach i na bródce pokryła się małymi czerwonymi krostkami, dość ostrymi w dotyku. Uczulenie od słońca albo na stosowany dotychczas filtr udało się ostatecznie zwalczyć syropem i żelem przeciwświądowym. Pojawił się w trakcie problem z suchą, szorstką skórą. I tu z pomocą przyszła mi apteka Dbam o Zdrowie


Podleczona skóra mojej córci okazała się bardzo szorstka i wymagała dobrego emolientu. Tu zaskoczył mnie opis produktu, który zawiera w sobie olej lniany, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3, Omega 6 i Omega 9. Dermedic Emolient Linum kojący krem nawilżający miał dzięki zawartości oleju lnianego, ma skutecznie łagodzić podrażnienia, poprawiać elastyczność skóry i przyspieszać regenerację naskórka.

Na liście składników znajdują się Squalane i Sensivia S.C.50, które mają zwiększać i przyspieszać przenikanie pozostałych składników aktywnych przez skórę, ograniczając utratę wody. Właściwości natłuszczające i nawilżające krem ma zawdzięczać zawartości masła Shea, które ma tworzyć barierę ochronną, wzmacniając i odbudowując naturalny płaszcz hydrolipidowy. Krem może być stosowany u dzieci od 3 roku życia. Dla młodszych dzieciaczków jest Dermedic Emolient Linum Baby.


Krem ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. Moja Księżniczka nie przepada za kremowaniem buzi, dlatego bardzo się ucieszyłam, jak się okazało, że krem bardzo łatwo i szybko się rozprowadza, nie zostawiając tłustej warstwy. Skóra już po pierwszym użyciu wydaje się być odżywiona i nawilżona. Po kilku dniach znacznie się wygładziła, a szorstkie zmiany zdawały się ustępować. Jestem bardzo zadowolona z tego kremu i szczerze go polecam. Aktualnie jest w promocji. Zapłaciłam za niego 14,58 zł, podczas, gdy jego cena regularna w aptece DOZ to 23,08 zł. Pojemność 50 g.

Potrzebowałam dla mojej córci nowego kremu z filtrem. Zachwycona opisem poprzedniego kremu postanowiłam zdecydować się także na Dermedic i krem Dermeic Sunbrella mleczko ochronne dla dzieci SPF 50. Co mnie do niego przekonało, oprócz oczywiście składu, to fakt, że wystarczy go nakładać co najmniej 15 minut przed wyjściem na słońce, czyli bardzo szybko działa. W swojej konsystencji jest lekko tępy, mimo to, łatwo się rozprowadza, bieląc skórę lekko. Jeśli chodzi o ochronę przeciwsłoneczna dla dziecka, jest to bardzo przydatna właściwość, można dzięki temu kontrolować aplikację na poszczególne partie ciała. Producent obiecuje, że mleczko łagodzi podrażnienia, działa kojąco i przyspiesza regenerację naskórka. Faktycznie skóra wydaje się być nawilżona i zabezpieczona, ale za krótko go używałyśmy, żeby stwierdzić jego kojące właściwości.

Producent zapewnia, że mleczko jest wodoodporne i fotostabilne. Zawiera filtry mineralne, alantolinę i d-pantenol. Po aplikacji ma się wrażenie, jakby skóra otulona była jakąś cienką warstwą woalu, tworzy się jakby eran, który chroni przed przenikaniem promieni UV. Ma także w swoim składzie olej lniany i Masło Shea.


Mleczko w swojej konsystencji jest dość bogate, ale nie pozostawia tłustej warstwy, jakby zastyga. Wspominałam o tym wyżej, moja córcia nie lubi ogólnie maziania jakimikolwiek kremami, balsamami, mleczkami, najbardziej po twarzy, ale na całym ciele też jakoś niespecjalnie. Najlepiej dla niej, żeby taka aplikacja przebiegała szybko, co dostaję od Dermedic Sunbrella.


Opisywane mleczko ochronne nadaje się do twarzy i ciała i przeznaczone jest dla dzieci od 6 miesiąca życia. Zapłaciłam za nie 31,48 zł za tubkę 100 g, ale uważam, że warte jest swojej ceny. Moje pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, mimo tego, że nie miałyśmy możliwości na dłuższe testowanie, pogoda nam się popsuła.


Mleczko Sunbrella zachwyciło mnie do tego stopnia, że mam ochotę na przetestowanie jakiegoś filtra dla siebie, zainteresował mnie krem ochronny przeznaczony do cery naczynkowej z SPF 50. Postanowiłam jednak najpierw "zdenkować" posiadany obecnie przeze mnie krem z filtrem z Ziaji. Ale nie mogłam przecież oprzeć się pokusie kupienia czegoś dla siebie.


Dostała się w moje ręce próbka kremu z kwasem hialuronowym z Ziaji, który kupił mnie i musiałam kupić sobie pełnowymiarowy produkt.

Krem jest nawilżający i przeznaczony do skóry suchej i normalnej, a ja mam skórę mieszaną. Zwykle stosowałam produkty matujące, zaczynając od pielęgnacji i wydaje mi się, że przez to moja skóra mocno się przetłuszczała, szczególnie w strefie T. Później zaczęłam się tematem bardziej interesować i postawiłam na dobre nawilżenie. Ogarnięta potrzebą testowania nowych kosmetyków, postanowiłam kupić coś nowego z kwasem hialuronowym, zachęcona efektami, jakie osiągnęłam po Żelu hialuronowo-peptydowym z Biochemii Urody. O tym TU.



Kupiony krem z Ziaji ma wygładzać zmarszczki, redukować szorstkość naskórka. Producent zapewnia, że zawarte w składzie kwas hialuronowy i sól sodowa PCA trwale nawilżają naskórek oraz głębsze warstwy skóry i skutecznie łagodzić podrażnienia. Na liście składników znajdują się także polisacharydy i oligopeptydy roślinne, glicerydy kokosowe oraz oleje naturalne. Dzięki temu mają zostać wzmocnione naturalne procesy regeneracji skóry, zmniejszona szorstkość i nadmierne złuszczenie, lipo-struktura naskórka. Krem posiada  SPF 6.


Szybko się wchłania, ma bardzo lekką konsystencję. Aplikacja jest bardzo przyjemna i już po pierwszym użyciu skóra się wygładza. Polubiliśmy się z tym kremikiem. Skóra jest nawilżona i napięta. Krem jest idealny pod makijaż, nawet dla mojej mieszanej cery. Nawilżona nie wydziela nadmiaru sebum. Za krem 50 ml zapłaciłam 10,17 zł.


To jest mój kolejny krem z Ziaji, bardzo lubię ich kosmetyki, nie zawiodłam się na nich. Działają mniej lub bardziej, moja skóra bardzo je lubię. Do tego wszystkiego są to polskie kosmetyki i niewiele kosztują.




Idąc za ciosem, skusiłam się na jeszcze jeden kosmetyk z Ziaji. Mój wybór padł na krem z serii Ziaja Med kuracja łagodząca zmiany trądzikowe krem redukujący podrażnienia, przeznaczony do cery z trądzikiem różowatym.


Oprócz tego, że moja cera jest mieszana, jest wrażliwa i naczynkowa. Ostatnio tez pojawiły się na mojej twarzy różowe grudki. Kupiony przeze mnie krem ma wzmacniać barierę naskórkową, obkurczać i uszczelniać naczynka krwionośne i działać rozjaśniająco. Producent obiecuje także skuteczne zapobieganie zmianom grudkowo-krostkowym, zmniejszenie nadreaktywności gruczołów łojowych, zredukować wydzielanie serum. Krem na SPF 6.


Wchłania się dość szybko, ma kremową konsystencję, nie jest lekką emulsją, ale też nie jest ciężkim i treściwym kremem. Ma lekko żółtawy kolor. Bardzo łatwo i przyjemnie się go aplikuje. Na dzień, pod makijaż jest dla mnie trochę za ciężki, szybciej się świecę. Postanowiłam go stosować na noc i całkiem nieźle się sprawdza. Stosuję go od tygodnia i mogę powiedzieć, że moja cera się lekko uspokoiła. Zaczyna się dziać coś pozytywnego. Krostki zmniejszyły swoją ilość. Ogólnie bardzo podoba mi się ten krem, bo poprawił mi się stan mojej cery. Za tubkę 50 ml zapłaciłam 13,69 zł.


Nie wiem, jak to się stało, że zainteresowałam się kosmetykami Delia. Pierwszy raz natrafiłam na nie w zaprzyjaźnionym sklepie kosmetycznym. Kupiłam wówczas lakier do paznokci z drobinkami o satynowym wykończeniu w przepięknym szarym odcieniu.




Delia jest firmą z polskim kapitałem, działającej od 1998 roku. Akurat te kosmetyki, które wybrałam były w promocji.



Moją uwagę przykuł mineralny korektor o zielonym odcieniu na naczynka i niedoskonałości cery. Korektor faktycznie ma zielony kolor, dzięki czemu ma doskonale maskować naczynka, przebarwienia i zmiany skórne. W swoim składzie zawiera kofeinę i ekstrakt z kasztanowca, przez co zyskuje działanie napinające i ujędrniające na skórę, efektywnie tuszując popękane naczynka.

Na uwagę zasługuje jego precyzyjny aplikator. Znacznie ułatwia aplikację. Można precyzyjnie zaaplikować korektor, wycisnąć go niewiele i ewentualnie budować ilość.




Konsystencja jest dość tępa, ale mimo to, bardzo łatwo się rozciera. Świetnie się u mnie sprawdził, tuszując zaczerwienienia i inne niedoskonałości. Nakładam go pod podkład, bardzo dobrze się z nim stapia. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego korektora. Rozjaśnia, jakby rozbiela to, co chcę zatuszować tak, że nie wychodzi to spod podkładu. Za tubkę 10 ml zapłaciłam w promocji 9,55 zł (cena regularna 10,60 zł). Jego zużycie wydaje się być niewielkie, jest bardzo wydajny.

Przeglądając kosmetyki Dalia natrafiłam na roll-on pod oczy, który mnie zainteresował do tego stopnia, że musiałam go kupić. Zdecydowałam się go kupić przede wszystkim dlatego, że ma w swoim składzie kwas hialuronowy i roślinne komórki macierzyste. Producent obiecuje wygładzenie zmarszczek i likwidację oznak zmęczenia. Zawartość kwasu hialuronowego ma powodować długotrwałe nawilżenie i spłycenie zmarszczek od wewnątrz, natomiast roślinne komórki macierzyste mają za zadanie pobudzać naturalne procesy regeneracji i przywracać skórze naturalne piękno. Na liście składników znajdują się także ekstrakt ze świetlika, mający rozświetlać oraz ekstrakt z kasztanowca, poprawiający mikrokrążenie oraz zmniejszający cienie i obrzęki.




Na uwagę zasługuje masująca kulka aplikatora, uprzyjemniającą aplikację. Zaraz po pierwszym zastosowaniu skóra pod oczami lekko mnie szczypała, ale po chwili to szczypanie ustąpiło. Cienie jakby lekko się rozjaśniły, a skóra minimalnie napięła. Nie zauważyłam, żeby wysuszał skóry pod oczami. Stosuję go od kilku dni. Nie zauważyłam jakiegoś działania przeciwzmarszkowego, ale z całą pewnością mogę potwierdzić działanie nawilżające i redukujące opuchliznę. Uwielbiam go stosować, kiedy mam za sobą ciężką noc albo wstaję z bólem zatok czołowych. Stosuję go na dzień. Wchłania się ekspresowo. Idealnie współpracuje z moim korektorem. Puki co, jestem z niego zadowolona.
Za 15 ml zapłaciłam 12,19 zł, roll-on był w promocji (cena regularna to 13,54 zł).

Wszystkie podawane przeze mnie ceny pochodzą ze strony http://www.doz.pl/.
Na zakończenie podsumuję moją przygodę z zamawianiem w aptece DOZ. Jestem bardzo zadowolona. W asortymencie apteki można znaleźć naprawdę imponującą ilość produktów, każdy jest porządnie opisany i mają dobre ceny. Często też korzystam z encyklopedii leków, dostępnej na tej stronie. Zamówienia realizowane są u mnie zwykle bardzo szybko. Nawet, kiedy złożę je bardzo późnym wieczorem, mogę je odebrać w wybranej przeze mnie aptece zaraz następnego dnia do południa.