Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

O tym, co wspaniałego przyniósł mi Św. Mikołaj...

Mikołaj istnieje naprawdę:)

Uwielbiam Święta Bożego Narodzenia. Uwielbiam dostawać prezenty, ale najbardziej uwielbiam je dawać, szczególnie mojej córeczce. Malwinia napisała, a ściślej mówiąc - narysowała list do Świętego Mikołaja. Na liście prezentów znalazły się 2 poduszki serca, nauszniki i suknia z koroną. 2 ostatnie punkty zostały zrealizowane nieco wcześniej, za to trzeba było wymyślić coś w zamian. I udało się pierwszorzędnie.

Jakiż szał, pisk i radość wypełniały cały dom, jak Malwinka znajdywała pod choinkami (pod naszą i pod 2 innymi choinkami z obchodów Wigilijnych) swoje ulubione lalki z serii My Little Pony. Przed Świętami miała 2, a po Świętach ma już całą kolekcję 6 lalek. Dużo frajdy sprawiało Malwince także rozpakowywanie prezentów. Pieczołowicie zapakowane, ozdobione kokardami, Malwinka potrafiła rozerwać w 3 sekundy. Nie ważne, najważniejsza jest frajda i zabawa:) I ta szczera radość.

Mikołaj uszczęśliwił także i mnie i o tym głównie tu będzie:)


Odkryłam jakiś czas temu, że moje ukochane woski Yankee Candle mogę dostać stacjonarnie w sąsiednim mieście. Mogę powąchać i wybrać sobie co tylko spodoba się mojemu nosowi:) Mikołaj przyniósł mi zatem 4 woski:)



Jakiś czas temu dość "głośno" zrobiło się w internecie o pewnej książce. Zainteresowała mnie, szczególnie, że czuję się niepewnie w tematyce, którą porusza. Pomysł z takim prezentem okazał się zatem idealny. Dodatkowo natrafiłam na jednodniowy rabat, z którego nie mogłam nie skorzystać. I oto co znalazło się pod moją choinką:)



Było coś dla ducha, pod choinką znalazło się też i coś dla brzucha;)




Moja poprzednia kawiarka przeszła już na zasłużoną emeryturę. A że uwielbiam smak tak zaparzonej, musiałam dostać nową, lśniącą kawiarkę.
Tak, muszę się tu przyznać, że macałam palce w wyborze powyższych prezentów. Ale było i tak, że Mikołaj postanowił mnie zaskoczyć.

Kochana, blogujesz - tak mi się później tłumaczył - a każda blogerka, zajmująca się makijażem, a przynajmniej prawie każda, powinna posiadać ten oto pojemnik, aby wypełniać go po brzegi pędzlami do makijażu.

Czy już wiadomo o czym mowa? Jak tylko zajrzałam do środka mojej prezentowej paczuszki, tak uśmiech pojawił się na mojej twarzy i długo nie znikał. Aż dokupiłam sobie brata do otrzymanego pojemnika:) Tadaam:


Oczywiście, jakże mogłabym obejść się w blogosferze bez tej charakterystycznej osłonki z Ikei... No nie mogłam:)

Ale na tym pojemniku Mikołaj nie poprzestał. Dobrze mnie zna i wie, że ostatnio mam problem z zorganizowaniem mieszkanka dla moich zbiorów kosmetycznych. W ciągu minionego prawie roku (odkąd TU się pojawiłam i piszę) najbardziej rozszerzyła się moja kolekcja szminek. Dlatego otrzymany prezent spodobał mi się ogromnie:)




Tak sobie zagospodarowałam odpowiednie przegródki



Szminek mam nieco więcej, ale co najmniej 3 noszę zwykle z sobą. Dlaczego akurat 3? W drodze do pracy mam średni kolor pod względem intensywności, w pracy, gdy już "zjem" ten średni, zwykle maluję najbardziej naturalnym, a na powrót o domu usta "ubieram" w najbardziej mocny kolor:) Takiego mam już szminkowego bzika. Inne kochają buty, jeszcze inne torebki, a ja kocham szminki:) A ogranicza mnie tylko budżet;)

Na koniec opowiem o najbardziej zaskakującym prezencie. A było tak...
Szykuję się do Wigilli, ogarniam dom, kończę rybę po grecku, a tu nagle dzwoni domofon - kurier. Skąd? Z czym? Przecież nić nie zamawiałam...

Odebrałam paczkę... Odpakowuję i z zaskoczenia aż zapiszczałam z radości... Udało się, zakwalifikowałam się do testowania w Klubie Ekspertek na portalu Ofeminin.pl.




Jak widać, dostałam krem i serum od L'Oreal z serii Skin Perfection. Produkty zapakowane są w przepiękne szklane opakowania w przeuroczej kolorystyce. Pachną wspaniale, a zapach wyczuwalny jest dość długo. Pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne. Przez opakowania kosmetyki sprawiają wrażenie być takimi wysoko-półkowymi. O  moich wrażeniach, widocznych przeze mnie efektach i ogólnej ocenie opowiem innym razem.

Podsumowując, tegoroczną Gwiazdkę uznaję za udaną. Sprawiłam mnóstwo radości swoim bliskim, ale i mnie bardzo pozytywnie zaskoczył Św. Mikołaj. Oby więcej takich prezentów:)

Chcesz dołączyć do Bloga, a masz z tym problemy, poczytaj: http://moye-pasje.blogspot.com/2014/11/techniczne-problemy-jak-je-obejsc.html