Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

niedziela, 4 stycznia 2015

Zimowy projekt - tydzień V: Szczęśliwego Nowego Roku

Witam w nowym roku. Nowy rok to możliwość zmian. Coś się zakończyło, dlatego nadarza się okazja, żeby rozpocząć coś nowego z nowymi postanowieniami, z nowymi pomysłami, z nowym zapałem. Dlatego życzę każdemu siły do założenia sobie nowych celów i zadań oraz motywacji do ich spełnienia. A przede wszystkim życzę szczęścia i zadowolenia:)

Ok, przede mną opowieść o mojej interpretacji V tygodnia Zimowego Projektu: Szczęśliwego Nowego Roku!

http://asiulcowaa.blogspot.com/p/zimowy-projekt.html
A zatem przedstawiam moją interpretację, dwuczęściową - jedna sylwestrowa kreacja moich paznokci, a druga po-sylwestrowa.


Szczerze, przejadły mi się już wszystkie typowo świąteczne wzory. Zmęczyło mnie także wymyślanie motywów ściśle związanych z tematem, czyli takich bezpośrednio do niego nawiązujących. Nie, nie narzekam, potrzebuję małej odmiany, takiej dłuższej spacji przed kolejnym tygodniem.


Opowiem najpierw o pierwszej paznokciowej kreacji. Na balu sylwestrowym występowałam  w klasycznej małej czarnej i klasycznych czerwonych szpilkach. Paznokcie musiały zatem pasować do reszty. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie dodała odrobiny blichtru.

Na moich paznokciach są 3 odcienie czerwieni. Na najmniejszym i serdecznym jest cudowne winne bordo, żelowy lakier od Sally Hansen, nie wymagający lampy, utrzymujący się nawet do 14 dni, bez odprysków, bez ścierania.

  
Mój kolor to Sally Hansen Miracle Gel 480 Wine Stock. Dla uzyskania pełnych właściwości i obiecanej przez producenta trwałości paznokcie utrwaliłam odpowiednim top coat'em, także z serii Miracle Gel od Sally Hansen.

Oczywiście raczej nigdy nie będzie mi dane sprawdzić trwałości, bo ogólnie nudzę się dość szybko, jednak zaproszę moją kochaną +sliwsoon (z bloga Pola and the city), dzięki której miałam zaszczyt mieć na paznokciach te cuda, do zrobienia testu.

Na kolejnych dwóch paznokciach (na środkowym i wskazującym palcu) pojawiła się bardziej bordowa czerwień od Essence Colour & Go w odcieniu 113 o przeuroczej nazwie "do you speak love?". O tym lakierze mogę powiedzieć tyle, że jest mistrzem, jeśli chodzi o tempo schodzenia. Nie umiemy się coś dogadać, na moich paznokciach wytrzymuje średnio 2 dni. Jednakże pokryty wcześniej wspomnianym żelowym top coatem wytrzymał nieco dłużej.


Na kciuku występuje najjaśniejszy odcień czerwieni od Miss Sporty. Niestety mam ten lakier na tyle długo, że powycierały się oznaczenia koloru.

Kiedy moje czerwienie i borda podeschły, zostały u podstawy pokryte przecudownym brokatem OPI.


Tu znów ukłony w stronę +sliwsoon. Poszperałam trochę i okazało się, że jest to lakier z wakacyjnej serii z roku 2011 OPI Miss Muppets Collection w kolorze HLC14 Gettin' Miss Piggy With It. Jest to przepiękny nawierzchniowy lakier, posiadający w sobie srebrne, złote i czerwone drobineczki oraz srebrne sześciokątne cekinki. 


Jakoś mało mi było tego przepychu, dlatego na serdecznym paznokciu pojawiły się czerwone i czarne kamyczki.






Dla pewności, kamienne ozdoby przykleiłam klejem do paznokci, a całość została utrwalona wcześniej wspominanym top coatem.


Jak już mówiłam, ogólnie dość szybko się nudzę, szczególnie, kiedy mam trochę więcej wolnego czasu. Dlatego w związku z realizacją V tygodnia pojawił się w mojej głowie drugi pomysł. Ale co by nie przedłużać, powstanie kolejny post...