Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

środa, 11 marca 2015

Co tam ostatnio zakupiłam kosmetycznego - Catrice, Kobo, Bell

Ostatnio bardzo paznokciowo było, czas zatem na coś innego. Przedstawię kilka moich ostatnich zakupowych zdobyczy. Poniżej przedstawianych bohaterów zdobywałam w ciągu ostatniego półtora miesiąca. Teraz je zbieram, obfotografuje i opisuję:)

Na początek przedstawiam żel do stylizacji brwi Catrice.



Żel ma kolor brązowy, ale nałożony na brwi nie daje im zbytnio zabarwienia. Chyba, że robię szybki makijaż, taki z serii "po bułki" i nałożę jego kilka warstw, to wtedy delikatnie je koloryzuje na taki średnio chłodny odcień brązu, dla blondynek idealny. Ja najbardziej uwielbiam go w połączeniu z Color Tattoo 24H Maybelline (ten po prawej - permanent taupe).


Ów żel stosuję na wycieniowane powyższym permanent toupe, jako utrwalacz. Uwielbiam, jak ogarnia moje brwi i trzyma je w ryzach, daje według mnie idealne wykończenie makijażu brwi.

Pewnego razu w Internetach znalazłam wspominki na temat tego cuda po lewej poniżej - Matująco-kryjący fluid z odżywczym aloesem Bell Royal Mat Skin Camouflage Long Lasting. Znalazłam go w Biedronce, w ostatnio coraz bardziej popularnych Strefach Piękna.


Mój jest w najjaśniejszym kolorze 01 light sand. Mam taką ambicję, aby przedstawić tu test tego produktu, dlatego nie będę zdradzać więcej szczegółów na jego temat.
W tej samej szafie Strefa Piękna z Biedronce wyszperałam kultowy róż z Bell - 2 Skin Pocket rouge w kultowym kolorze nr 52:) 



Bardzo ładny, delikatny, świeży odcień różu, idealny do dziennego makijażu, dość uniwersalny odcień. Konsystencja, kolor, trwałość - to trzeba spróbować samemu. Do tego jeszcze cena - polecam, ja zostałam kupiona:)

Na zdjęciu powyżej prezentuję puder prasowany. Eleganckie, czarne, matowe opakowanie, z lusterkiem - design charakterystyczny dla jednej marki - mowa tu oczywiście o KOBO. Mam od nich cienie, które uwielbiam, mam bronzer, dla którego przepadłam, postanowiłam zatem wzbogacić swoje zbiory o ten puder. Mój jest w odcieniu 302 natural beige, pojemność 9 g. Kocham te opakowania KOBO, są niezwykle eleganckie. Bardzo podoba mi się też konsystencja samego produktu, która według mnie jest jakby mokro-pudrowa. Podoba mi się jako produkt wykończeniowy, nieźle tez sprawdza się do poprawek, a już najbardziej mnie kupił tym, że w miarę przyzwoicie ujednolicił moją cerę przy szybkim makijażu "po bułki". Pudrem pokryłam wówczas buzię posmarowaną jedynie kremem.

Tak oto właśnie prezentują się moje zakupy. Kilka smaczków, po użyciu których mam dobre, a nawet bardzo dobre pierwsze wrażenie.