Wszystkie zdjęcia, które publikuję na blogu, są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.

piątek, 27 marca 2015

Popełniłam zakupy - w Rossmannie, Naturze i Biedronce - cz. 2

Zapraszam teraz na II część zakupowo-recenzującego posta. 
Tym razem zaopatrywałam się głównie w Rossmannie i w Biedronce:




Kliknij, aby zajrzeć do I części.
Udałam się najpierw do Biedronki. Swego czasu byłam zachwycona włókninowymi maskami, które zakupiłam już dość dawno w Biedronce. Mam na myśli tu takie maski, gdzie na twarz nakłada się tkaninę nasączoną substancjami aktywnymi. Zrobiłam sobie wówczas niemały zapas, ale wszystko zużyłam. Moją uwagę przykuły inne maski, także takiego samego typu, ale 3-etapowe. Kupiłam sobie 2 rodzaje:



Oczyszczająca maska z olejkiem z drzewa herbacianego.



Nawilżająca maska z kwasem hialuronowym

Spodobało mi to, że kupując jeden produkt mamy zapewnione wszystkie 3 kroki prawidłowej pielęgnacji maskami - przed nałożeniem maski, myjemy dokładnie twarz załączoną pianką, następnie pod maskę nakładamy skoncentrowane serum, a bezpośrednio na nie - maskę. Faktycznie czuje się dobrze umytą twarz po tej piance, aż skóra tak charakterystycznie piszczy pod palcami. Ogólnie jestem zadowolona z kupionych masek. Wydaje mi się, że spełniają swoje zadanie. Jeśli znów pojawią się w Biedronce, z całą pewnością je kupię. Koszt jednej maski to ok. 8 zł.

Kolejny biedronkowy zakup to kolagenowe płatki pod oczy, hydrożelowe, na bazie złota i kolagenu.



Ich koszt jest niewielki, o ile dobrze pamiętam to ok. 5 zł. Mają za zadanie rozświetlić cienie pod oczami, zredukować obrzęki i oznaki zmęczenia oraz wygładzić zmarszczki i widocznie ujędrnić skórę pod oczami. Uważam, że jak za tak niską cenę, warto je kupić. Faktycznie redukują obrzęki, a skóra pod oczami wygląda na wypoczętą.

Będąc w Rossmannie nie mogłam przejść obojętnie bez moich ulubionych kapsułek Rival de Loop. Kosztują po ok. 7 zł. Kupuję je od jakiegoś czasu, zawsze wtedy, kiedy moja skóra wydaje się być znacznie odwodniona lub po prostu wymaga zmian w codziennej pielęgnacji. Jestem bardzo zadowolona z tych kapsułek.




Tak, w końcu uległam mediom internetowym i postanowiłam kupić sobie płyn do higieny intymnej Facelle.




Płyn nie zawiera mydła, ma za zadanie delikatnie myć, zapewnić optymalne ph, nadaje się także do mycia całego ciała. Za 300 ml płacimy ok. 5  zł. Poniżej przedstawiam skład.



Bałam się spróbować nowego płynu do higieny intymnej, bo kupiłam go przede wszystkim do takiego zastosowania. Mam wrażliwą skórę i większe zmiany kończą się zwykle reakcją alergiczną. Tym razem płyn się sprawdził. Mam wrażenie, że zostawia jakby nawilżającą warstwę. Jak dla mnie, to przydałaby się tu pompka, bo za każdym razem wylewała mi się spora ilość płynu, co znacznie przyspiesza jego zużycie. A trzeba przyznać, że jest dość wydajny. Ogólne pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne i wydaje mi się, że kupię go jeszcze kiedyś, ale jak mi się skończy, to mam ochotę na spróbowanie jeszcze jednego płynu.

Miałam ochotę na przetestowanie balsamu do ust EOS, ale jakoś nigdy nie udało mi się go kupić, to nie ma go nigdzie stacjonarnie, a zamawianie jednego produktu nie opłacało mi się. Okazało się, że coś podobnego można znaleźć w Rossmannie za ok. 15 zł (ja kupiłam na promocji za ok. 10 zł) - Perfecta Lip Balm softlips balsam do ust 5 w 1:


Jest to balsam regenerująco-ochronny z technologią "Lip Perfecting". Eveline przyzwyczaja nas do produktów ileś w jednym, z tego typu produktem mamy także do czynienia i tu. Te wspaniałych 5 cech zawartych w jednym produkcie to nawilżenie, dzięki zawartości masła Shea, odżywienie, dzięki kompleksom antyoksydantów oraz witaminom A, C i E, wygładzenie, ochrona spf 15 oraz blask. Z czym mogę się zgodzić? Fakt, nawilża, wygładza i nadaje blask ustom, do tego wspaniale smakuje. Niestety nie zauważyłam jakiegoś trwałego odżywienia.





Spodziewałam się czegoś więcej po tym balsamie. Bardzo ładnie się prezentuje i do tego wspaniale smakuje, szkoda, że nie daje długotrwałego nawilżenia i odżywienia. Jak tylko zapominam odświeżyć balsam na ustach, tak szybko moje usta wysychają i pękają. Ale mimo wszystko, jeśli nie znajdę lepszego zastępcy, to kupię ten z Perfecty ponownie.

Przechadzając się dalej pomiędzy półkami w Rossmannie, nie mogłam wprost przejść obojętnie obok szafy Wibo. Przeglądałam kolory lakierów do paznokci, ale trudno było mi wybrać odcień, jakiego jeszcze nie mam w swojej kolekcji, a szukałam czegoś naprawdę wyjątkowego. Moją uwagę przykuła zatem odżywka do słabych paznokci za ok. 7 zł:


Odżywka adresowana jest do słabych, wolno rosnących paznokci, które mają przesuszoną płytkę. Ma za zadanie wzmacniać poprzez odpowiednie nawilżenie, a w rezultacie przyspieszyć wzrost paznokcia i poprawić jego kondycję. Odżywka zawiera filtry UV, wapno, proteiny mleka, wyciąg z dębu i siemienia lnianego. Opis mnie skusił i całkiem przyzwoicie mi się sprawdza. Ogólnie od dłuższego czasu zmagam się z kruchością i łamliwością moich paznokci, ale po tej odżywce zauważyłam wzmocnienie paznokci, niewielkie, ale zawsze. Odżywki używałam jako lakieru bazowego i sprawdzała się całkiem przyzwoicie. Nie powaliła, ale też nie zniechęciła do siebie, ot po prostu, przyzwoity base coat. 

W okresie zimowym wyskakiwały zewsząd produkty Isana z bałwankiem. Postanowiłam i ja poddać się wpływowi portalom społecznościowym i kupiłam wówczas mydło w płynie i żel pod prysznic. Po jakimś czasie pojawiły się kolejne odsłony Isany z ciekawą grafiką opakowania - uległam:


Przedstawiam zatem owocowy żel pod prysznic o uwodzicielskim zapachu, w którym wyczuwa się słodkie nuty czereśni, ale nazwałabym ten zapach luksusowym. Nie myślałam, że żel za ok. 3 zł może sprawić tyle przyjemności.

I tak oto przedstawia się II część moich zakupów. Czas zatem na nowe, zwłaszcza, że drogerie zachęcają promocjami:)