Za pasem mam rok mojego blogowania, a za sobą spore zaległości. Będę je teraz nadrabiać. Półtora tygodnia temu miałam urodziny. Ogólnie luty obfitował w różne rocznice. To w lutym rok temu stałam się kuternogą - złamałam poważnie nogę i dzięki temu odważyłam się pisać:) Nie ma zatem tego złego, co by na dobre nie wyszło. Luty to był też czas mojego urlopu, z którego mam nadzieję stworzę jakiś wspominkowy post.
Wracając do tematu, półtora tygodnia temu obchodziłam swój kolejny jubileusz i z tej okazji chciałam się pochwalić pewnymi perełkami, które dostałam w prezencie. Pachną nieziemsko. Odnoszę nawet wrażenie, że za każdym razem, kiedy je używaż, odkrywają przede mną coraz to inną nutę zapachową. Jest to zapach śliwki z figą. A działają... r e w e l a c y j n i e :) Jednym słowem zakochałam się. A w czym? Tadaaam:)
Wracając do tematu, półtora tygodnia temu obchodziłam swój kolejny jubileusz i z tej okazji chciałam się pochwalić pewnymi perełkami, które dostałam w prezencie. Pachną nieziemsko. Odnoszę nawet wrażenie, że za każdym razem, kiedy je używaż, odkrywają przede mną coraz to inną nutę zapachową. Jest to zapach śliwki z figą. A działają... r e w e l a c y j n i e :) Jednym słowem zakochałam się. A w czym? Tadaaam:)
