Moja tradycja na palmę własnoręcznie zrobioną zaczęła się 5 lat temu, na Niedzielę Palmową w 2013 r. Wtedy to zaczęłam robotę wyjątkowo calutki tydzień wcześniej, a i kwiaty, którymi była zdobiona były bardziej różnorodne. Palma była dość okazałych rozmiarów i wyglądała, jakby ktoś szukał odpowiednich kwiatów, ale mimo to, miała swój urok. Najważniejsze, że sprawiła radość mojej malutkiej córeczce i wzbudzała uśmiech dumy na mojej twarzy.
Przedstawiam moją pierwszą palmę wielkanocną:
I od tamtej palmy, co roku w moim domu w niedzielę palmową idziemy do kościoła z palmą hand made by me. Ale niestety już nie jest tak kolorowo... Co roku obiecuję sobie, że przygotowywanie palmy na niedzielę palmową zacznę tydzień wcześniej, tak, jak to było za pierwszym razem, i co roku wychodzi jak zwykle, na ostatnią chwilę. Zapraszam do przeglądu moich dotychczasowych palm, z tegoroczną włącznie.
Moją drugą palmę upamiętniłam już wpisem na blogu: link KLIK.
 |
| 13 kwietnia 2014 r. - moja II palma (Malwinka ma 4 lata i prawie 4 miesiące) |
A oto kolejne piękne palmy z kolejnych lat:
 |
| Plac boju - 28 marca 2015 r. |
 |
| Palmy na Niedzielę Palmową 29 marca 2015 r. (moja to ta biało-żółto-kremowa, niebieska jest dla mojej przyjaciółki) |
 |
| Palma Wielkanocna na niedzielę 20 marca 2016 r. |
 |
| Niedziela Palmowa - 9 kwietnia 2017 r. |
Czas przedstawić główna gwiazdę dzisiejszego wpisu - tegoroczną palmę wielkanocną. Jak zwykle do jej wykonania użyłam krepiny, drutu florystycznego i kleju na gorąco. Dodatkowo pojawiła się w naszym domu druga, mniejsza palemka, także ręcznie wykonana. Moja córeczka robiła w szkole. To była palemka dla naszego nowego członka rodziny, który w tym roku już potrafił ją utrzymać, a nawet posmakować;)
Przygotowałam sobie najpierw paski krepiny z brzegiem "cukierkowym". Później cięłam na krótsze kawałki, z których skręcałam różyczki. Produkowałam najpierw poszczególne kwiaty, a później je mocowałam do palmy.
Bazą (pniem) mojej palmy były bazie. Później przedłużyłam je drewnianym kijkiem - w moim przypadku była to zepsuta drewniana strzała mojej córki.
I tak stopniowo rosła moja palma...
Trzeba przyznać, że palma mojego dziecka też wyglądała uroczo.
A jak będzie w przyszłym roku? Myślę, że już nie będę jej wykonywała sama i że do roboty zabiorę się chociaż kilka dni wcześniej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz